…dwójka wokalistów z zespołu One Direction, o ile się nie
mylę Louis i Niall. Tak! Akurat oni! Zaczerwieniłam się i rozkojarzyłam. W
końcu podeszli do mnie, zacięłam się, ale musiałam w końcu coś mówić.
- jakie ciastka wybieracie?- z uśmiechem dałam im ulotkę.
- poprosimy ciastka marchewkowe- z ogromnym uśmiechem
odpowiedział mi Louis.
- a ile sztuk?
- a ile można maksymalnie?- zapytał Niall.
- dziesięć- chciałam powiedzieć im więcej, bo to w końcu
gwiazdy, ale szef nam zabrania. ;/
- to dziesięć- zaśmiał się szeroko Niall.
- zrobiłam ciastka, oni patrzyli uważnie na moje ruchy. włożyłam
ciastka do piekarnika.
-czemu się tak denerwujesz?- zapytali ze zdziwieniem,
najwidoczniej było to po mnie widać.
-ponieważ nie chcę, aby się coś nie udało- zawstydziłam się.
- spokojnie. Gdyby ci się nie udawało to nie pracowałabyś w
najlepszej cukierni w Londynie- uspokajali mnie.
Nagle ciastka były już gotowe, dałam je chłopakom. Wtedy
usłyszałam:
-spotkamy się dzisiaj koło 15:00 w parku?- zapytali z
uśmiechem.
A ja zaniemówiłam.
- Okey- trochę się zawstydziłam.
-to na 15:00. Dobrze?- uśmiechnął się szeroko Lou.
Odwzajemniłam uśmiech.
- Pa!- no i poszli. Teraz czekać tylko na 15:00.
*Perspektywa Jess*
Byłam w moich ulubionych sklepach. Kupiłam sobie czarne
„sindbadki” za kolano i kolorową bokserkę. Jest 8:30 muszę iść już do studia.
Gdy weszłam myślałam, że zemdleje. Na Sali zobaczyłam Zayna i Liama z One
Direction. Zaczęła się lekcja, instruktor pokazałam nam 3 pierwsze kroki nowego
układu. Nagle…łup! potknęła się i wpadłam komuś w ramiona.
-żyjesz?- zaśmiała się osoba na którą wpadłam.
-na szczęście tak- uśmiechnęłam się. Gdy odwróciłam głowę
ujrzałam Zayn’a myślałam, że spalę się ze wstydu. Podniósł nie i postawił na
ziemię. Tańczyliśmy dalej. Zayn przez cały czas się na mnie patrzył.
*Godzinę później*
-świetnie tańczysz- powiedział Liam. Zaczerwieniłam się.
-dziękuję, ale ty dużo lepiej- zaśmiałam się.
-no coś ty?! Ja
tańczę jak pijany kot, a ty jesteś wręcz
profesjonalistką- z uśmiechem
powiedział Liam.
-może spotkamy się kiedyś?- zapytał trochę zawstydzony Liam
- no pewnie, czemu nie?- odpowiedziałam podekscytowana.
- to kiedy i gdzie- zapytali równo.
- może dzisiaj u mnie, o 15:00, dziewczyn nie ma, chyba
gdzieś
wychodzą.
- mieszkam na ulicy Black Mount 15, wyjdę po was dajcie
tylko znać.- podałam im mój numer
- dzięki. To do zobaczenia o 15:00. Pa.
- Pa- uśmiechnęli się i wyszli.
*Perspektywa Nat*
Była już godzina 12:30, czekałam z pięknie wystylizowanym
Mike’iem za kulisami, gdy nagle zauważyłam pięknego, rudego kota. Wyglądał jak
Garfield. W pobliżu stał jakiś przystojniak, zapewne był jego właścicielem.
Podeszłam bliżej, wydawał mi się znajomy. Nagle chłopak się odwrócił wtedy
-OMG! To Harry Styles z 1D- zaczęłam krzyczeć w myślach, a
jednocześnie wycofałam się trochę, ale on do mnie podszedł, nie mogłam w to
uwierzyć.
-piękny kotek. Na pewno wygrasz.- uśmiechnął się szeroko.
-dziękuję, ale porównaj sobie mojego kota, a twojego. Twój
jest taki słodki i usłuchany, nie tak jak mój.- zaczerwieniłam się, ale starałam
się utrzymać uśmiech na twarzy.
- powodzenia!
- dziękuję, nawzajem.- weszliśmy na scenę.
*Komentator*
Witamy na corocznej wystawie kotów w Londynie. O to nasi
dzisiejsi uczestnicy.
- Rasa Tajski, imię Tiger. Właściciel Ann Joker
- Rasa Brytyjczyk, imię Mike. Właściciel Nathalie Dickens
.
.
.
.
.
.
.
- Rasa Pers, imię Garfield. Właściciel Harry Styles.
Po tych słowach wszyscy zaczęli krzyczeć
*jakaś godzina
później*
Teraz czekać tylko na wyniki.
*Komentator*
-Uwaga, Uwaga! Mamy wyniki!
Miejsce I…..mamy remis!
Kot Mike i
kot Garfield. Gratuluję, ale niestety musicie podzielić się nagrodą. –
Wyszliśmy z czekiem i pucharem.
*Kilka minut później*
- Może się kiedyś spotkamy?- zapytał zawstydzony
- no jasne. Może dzisiaj, u mnie, około 15:00, dobrze?-
musiałam zaproponować mu spotkanie u mnie, bo za bardzo zjadłby mnie stres przy
wszystkich 5.
- okey. Gdzie mieszkasz?
- na ulicy Black Mount 15, wyjdę po ciebie. – uśmiechnęłam
się
- to, do zobaczenia.- powiedział i wyszedł, ja jakieś 5
minut po nim.Widać było, że był zadowolony, tak samo jak ja. Trochę nie mogłam
w to uwierzyć, że umówiłam się z Harry’m Styles’em na randkę!
*Perspektywa Sam*
Dochodziła godzina 14:30, zapowiadało się na solidny deszcz. Boję się, że nic nie wyjdzie z naszego spaceru ;/
Nat i Jess też gdzieś się szykują, ktoś ma do nich przyjść. Wcześniej poprosiły mnie, abym upiekła jakieś ciasto, zrobiła sałatkę i coś tam. Ubrałam się w czarne rurki, brązowy sweter, beżowy szalik, no i skoro miało padać to do tego założyłam brązowe botki. Włosy były normalnie rozpuszczone. Dobra wychodzę jest 14:45.
*Perspektywa Jess*
Już czekam na Zayn'a i Liam'a, zaraz powinni być. Nagle.:
- Tak wgl. to kto ma do cb przyjść?- Nat zapytała zaciekawiona.
- dwóch fajnych chłopaków. To będzie niespodzianka.^^ - zaśmiałam się. Chciałabym zobaczyć jej minę jak zobaczy swoich idoli.
- a do cb kto przychodzi?- tak na prawdę też byłam ciekawa.
- też super chłopak, poznałam go na wystawie, nie zgadniesz kto to, więc to będzie niespodzianka.- uśmiechnęła się do mnie z takim dziwnym spojrzeniem.
*Dzwoni dzwonek do drzwi*
- to na pewno on/oni!- równo krzyknęłyśmy zdenerwowane.
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Liam'a, Zayn'a.....i Harry'ego!
- Hej.
- Hej.
- Niespodzianka?!- zaśmiałyśmy się z Nat. Zaprosiliśmy ich do środka, byłam trochę zdziwiona tym, że do Nat przyjdzie Harry.
Przedstawiłyśmy się i usiedliśmy przy stole, załączyliśmy telewizor, zajadaliśmy się przekąskami przyrządzonymi przez Sam. Opowiadaliśmy o sobie i o innych rzeczach tak naprawdę o wszystkim.
*Perspektywa Sam*
Tak! Są tam! Nie wierzyłam w to, że naprawdę przyjdą.
Doszłam do nich i zaczęliśmy rozmawiać. Poznaliśmy się lepiej.
Za jakieś 15 minut później zaczęło okropnie padać i grzmieć.
Niall okrył mnie swoją bluzą, a Louis mnie mocno przytulił. Powiedziałam im, że skoro pogoda jest taka jaka jest zaproszę ich do mojego domu, myślę, że Nat i Jess się ni obrażą. Zgodzili sie, poszliśmy. Louis przez cały czas mnie przytulał.
*Kilka minut później*
Weszliśmy do domu. Ku mojemu zdziwieniu na kanapie siedzieli Nat, Jess, Zayn!, Liam! i Harry! To było nie do wiary, że w naszym domu są wszyscy z One Direction, jakiś cud! Przedstawiłam się i usiedliśmy do stołu.
*Perspektywa Nat*
Harry siedział naprzeciwko mnie. Patrzył na mnie przez cały czas, wyglądał jakby był zahipnotyzowany. On ma piękne te swoje paczadła. Zakochałam się w nim.
*Perspektywa Nialla*
Siedziałem obok Sam jest piękna. Dziewczyna marzenie.
Miałem wrażenie, że bardziej podoba jej się Louis, ale i tak będę się o nią starać.
*Perspektywa Liama*
Koło mnie siedzi Jess, najpiękniejsza dziewczyna na świecie. Jest wspaniałą tancerką. Mam nadzieję, że zostanie moja dziewczyną.
*Perspektywa Harrego*
Nie mogę przestać patrzeć na Nat. Jest taka..taka...taka śliczna, wyjątkowa, dziewczyna moich marzeń.
*Perspektywa Sam*
Przekąski na stole się skończyły, sprawka Nialla. No cóż.
Harry i Nat poszli do sklepu po popcorn, chipsy, napoje itp.
Posunęliśmy stół, rozłożyliśmy koce i poduszki.
Niall próbował podłączyć dvd, bo dawno z niego nie korzystałyśmy.
Jess, Zayn i Liam poszli zrobić kanapki.
Ja i Louis poszliśmy po jakiś film do mojego pokoju. Wybraliśmy Step Up 3.
*Kilka minut później*
Nat i Harry już wrócili, wszystko było już gotowe. Zaczęliśmy oglądać. Nasza sofa jest 4-osobowa. Siedzieliśmy mniej więcej tak:
Oglądaliśmy, byłam strasznie zmęczona po całym tym zwariowanym dniu, ale nie chciałam usypiać, bałam się, że to wszystko tylko sen.
Zayn przez cały czas trzymał Jess za rękę, a ona była w niego wtulona. Widać było, że Liam był zazdrosny, ale on jest bardzo sympatycznym chłopakiem i zrozumiał, że Jess jest już jego i Zaynowi na niej zależy. Jeżeli chodzi o mnie siedziałam pomiędzy Louisem, a Niallem. Niallowi szybko znudził się film i poprosił mnie, abym zrobiła mu coś do jedzenia, wiedziałam, że muszę się do tego przyzwyczaić. Odgrzałam mu placki po węgiersku, które zostały z dzisiejszego obiadu. On usiadł przy stole w kuchni i jadł, a ja wróciłam do oglądania filmu. Jess usnęła, Zayn położył ją na swoich kolanach. Harry objął Nat i dalej oglądali. Ona zawsze chodzi późno spać, więc chyba nie była śpiąca. Ja oparłam się o Louisa i usnęłam. Dalej nic nie pamiętam, bo w końcu spałam.
Tak właśnie zaczęła się nasza przyjaźń. :)
Ubranie Sam, kiedy poszła na spacer.
Ciuchy kupione przez Jess na tańce
Ciuchy Nat na wystawie kotów.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz